13 wrz 2022

Jak uratowałam mydło różane

 



Cześć >!< 

Pomysł na ten wpis zrodził się spontanicznie. Zmodyfikowałam odrobinę przepis na pierwsze mydło ze strony ukrecone. Robiłam je już kiedyś i wyszło fenomenalne. Z sentymentem powróciłam do tego przepisu, co mogłoby pójść nie tak? No w zasadzie nic! A jednak



Wszystko zrobiłam jak w przepisie i masa tak bardzo mi zgęstniała, że szukałam pomocy na grupie mydlanej ,,mydła mazidła’’, co się potem okazało winowajcą był olejek różany! Dziewczyny z grupy poradziły, żeby mydło przetopić - czyli podgrzać je w kąpieli wodnej, dodać odrobine wody destylowanej i tak też zrobiłam. 




Pomyślałam też że napisze ten krótki post i być może uprzedzę kogoś, że mydło z olejkami kwiatowymi o wiele szybciej gęstnieje, nie do każdego przepisu taka masa będzie się nadawała i trzeba działać z nią bardzo szybko, a olejki dodawać na samym końcu. Pomimo niecodziennej przygody udało mi się uratować tą partie mydła. Miało wyglądać zupełnie inaczej, ale jest i myślę że wygląda całkiem nieźle. 


Ale cóż, nie żałuje mydło pięknie pachnie różami o to właśnie chodziło. Też lubicie różane mydła? 

2 komentarze: